Nowe Fotorelacje w Galerii - Zapraszamy

x

Witamy w KTR SIGMA Poznań

Klubowa majówka

Tegoroczna majówka KTR Sigma odbyła się w terminie 28.04-6.05.2018, zaproponowana i perfekcyjnie przygotowana przez naszego Prezesa wraz z Krysią S. szefową Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie. W sobotę 28 kwietnia 10-osobową grupę rowerową powitały na dworcu PKP w Zielonej Górze - Lubuszanki Ela i Mirka. Poprowadziły nas przez Drzonów (Muzeum Wojskowe) do Dychowa - gdzie zaliczyliśmy elektrownię szczytowo-pompową wybudowaną w latach 1934-1936.

Do bazy - Hotelu PTTK w Gubinie zjechały się 23 osoby. Odbywaliśmy wycieczki po wielu ciekawych miejscach po stronie polskiej i niemieckiej. Byliśmy w Neuzelle z zabytkowym klasztorem, kościołem ewangelickim i browarem. W Burgu - Spreewaldzie spływaliśmy łodzią przez urokliwe tereny a następnie braliśmy udział w pikniku w Gahlen. Zachwycały niemieckie ścieżki rowerowe. Po stronie polskiej odwiedziliśmy pałac w Brodach, a niektórzy dodatkowo Lubsko oraz Krosno Odrzańskie z zamkiem i galerię rzeźby w Morsku. Zwiedziliśmy Gubin, Guben, a pociągiem dotarliśmy na całodzienne zwiedzanie Berlina oraz Poczdamu.

Przez wszystkie dni mieliśmy wspaniałych prowadzących i przewodników z Oddziału PTTK w Gubinie, Krośnie Odrzańskim, jak również z Koła PTTK w Berlinie. Byliśmy pod wrażeniem ich wiedzy i umiejętności radzenia sobie ze sporą w końcu grupą. Wspomnieć też należy o naprawdę smacznych, urozmaiconych posiłkach przygotowywanych na miejscu w barze z przemiła obsługą. W pamięci pozostanie nam również pożegnalna impreza z koleżankami i kolegami z Gubina! Zapraszamy do galerii.

©Ewa

Wycieczka rowerowa do Rezerwatu "Źródła Gąsawki" - 12 listopada 2017 r.

Grupa składająca się z trzech rowerzystek i pięciu rowerzystów wybrała się pociągiem do Trzemeszna, by stamtąd rozpocząć jesienną wycieczkę do Rezerwatu Źródła Gąsawki. Na trasie, w Jastrzębowie dołączyła do nas jeszcze jedna rowerzystka. W pobliżu wsi Gołąbki, w lesie położona jest mogiła bezimiennego francuskiego żołnierza armii Napoleona, który spoczywa w niej od 1812r. Jego śmierć owiana jest tajemnicą. Jedna z legend mówi, że wracał pieszo ze wschodu z grupą innych żołnierzy. Zatrzymali się w karczmie. Tam nieszczęśnik pochwalił się posiadaniem dużej ilości złota. I to był błąd gdyż nazajutrz, napadnięty przez bandytów stracił złoto i niestety życie. Miejscowi leśni robotnicy znaleźli jego zwłoki i pochowali go w tym miejscu. W dwusetną rocznicę śmierci lokalna społeczność ufundowała pamiątkową tablicę. Przeczytaj całą relację... Zapraszamy do galerii.

©Jola W.

Wyprawa rowerowa szlakiem Green Velo

23 lipca zakończyła się wyprawa rowerowa, która trwała 15 dni. Zwiedziliśmy wiele miast i miejscowości na trasie Green Velo i nie tylko. Tczew, Malbork, Elbląg, Frombork, Braniewo, Lidzbark Warmiński, Orneta, Dobre Miasto, Stoczek Klasztorny, Bartoszyce, Reszel, Św. Lipka, Kętrzyn, Węgorzewo, Bartoszyce, Gołdap, Suwałki i Wigry. Udział wzięło 12 osób, Ewa, Jola, Andrzej, Zbyszek, Darek i Ryszard z Poznania, Ewa i Darek ze Szczecina, Krysia z Gubina, Mirka i Ela z Zielonej Góry i Krysia z Gniezna. Od Tczewa do Suwałk przejechaliśmy ok 1050 km, co daje średnią 70 km dziennie. Nastawieni byliśmy nie na szybki przejazd, a na zwiedzanie zabytków i ciekawych miejsc. Na trasie nie brakowało zapierającej dech w piersiach architektury, bogactwa i różnorodności kultur, wyznań i regionalnych przysmaków. Warto mieć świadomość, że szlak Green Velo, to tylko w nielicznych wypadkach równiuteńka asfaltowa ścieżka rowerowa. Zdecydowana większość trasy to drogi szutrowe, leśne i polne ścieżki, popękany i dziurawy asfalt dróg lokalnych, betonowe płyty, a nawet kocie łby. Dobry sprawdzian dla ludzi i obciążonych bagażem rowerów. Noclegi mieliśmy zarezerwowane wiele miesięcy wcześniej. Dużym problemem jest przyjazd na szlak i powrót z niego. Kolej nie rozpieszcza nas rowerzystów, w pociągach dalekobieżnych często jest tylko 3 miejsca na rowery, lub ich brak. Wyprawę zorganizował Klub Turystyki Rowerowej PTTK Sigma. Zapraszamy do galerii.

©RR

Rad rowerowy Szlakiem Kościołów Drewnianych wokół Puszczy Zielonki 28-30 lipca 2017

Klub Turystyki Rowerowej Sigma przy współpracy Związku Międzygminnego Puszcza Zielonka, zorganizował kolejny już rajd rowerowy Szlakiem Kościołów Drewnianych wokół Puszczy Zielonki. Rowerzyści, z różnych stron Wielkopolski zwiedzili kościoły drewniane w Długiej Goślinie, Skokach i Rejowcu. Przewodnik-regionalista p. Włodzimierz Buczyński zapoznał nas z historią i dziedzictwem drewnianej architektury. W Rejowcu, po trudach przejazdu po puszczańskich szlakach, kilkudziesięciu uczestników rajdu posiliło się grochówką, oraz wzięło udział w losowaniu nagród ufundowanych przez organizatorów. W drodze powrotnej do Boduszewa, zatrzymaliśmy się w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Dąbrówce Kościelnej, gdzie o swoim kościele opowiedział nam proboszcz ks. Andrzej Karczmarek W Zielonce natomiast, p. Marian Grodzki oprowadził nas po Arboretum Leśnym.

W drugi dzień rajdu udaliśmy się na poligon Biedrusko, gdzie odwiedziliśmy miejsca zabytkowe w nieistniejących wsiach: ruiny kościoła w Chojnicy, tablica upamiętniająca miejsce urodzenia W. Bogusławskiego w Glinnie oraz pomnik ofiar faszyzmu w Łagiewnikach. Po pałacu w Biedrusku oprowadzał nas i ciekawie opowiadał jego właściciel. Od niedawna jest tu Muzeum Wojskowe, można zwiedzić tunel z historią Biedruska, powstaje basen, siłownia, grota solna oraz dział rehabilitacji. Przy pałacu powstaje miejsce przyjazne rowerzystom: specjalna wiata, stojaki na rowery i już działa kuchnia polowa. Zapraszamy do galerii.

©RR

Rowerem przez Wielkopolskie Parki Krajobrazowe

Ogólnopolski Zlot "Rowerem przez Dolinę Baryczy" odbył się w d. 22-25 czerwca 2017r. Uczestniczyło w nim 105 osób z różnych stron kraju. Najwięcej uczestników przyjechało z klubu rowerowego "Lubuszanie" Zielona Góra. Pierwszego dnia zlotu uczestnicy mieli możliwość uczestniczenia w prelekcji pracownika Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych p. Cezarego Tajnera o historii i walorach największego Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy. W piątek uczestnicy poprowadzeni przez p. Tajnera mogli osobiście zapoznać się z charakterystycznymi i ciekawymi elementami krajobrazowymi. Także w sobotę poprowadzeni przez przewodnika p. Włodzimierza Ranoszka, uczestnicy oglądali zakładane przez cystersów w 13 wieku stawy rybne, bogatą roślinność wodną, groble, a z wieży widokowej ptactwo wodne. W odwiedzanych miejscowościach oglądaliśmy domy wykonane z rudy darniowej, kościoły np. Kościół Łaski w Miliczu z muru pruskiego, a inne o konstrukcji szachulcowej. Podziwialiśmy także oryginalny pałac myśliwski w Mojej Woli z elewacją wykonaną z kory dębu korkowego sprowadzonego z Portugalii. Wieczory spędzaliśmy przy ognisku, niektórzy brali udział w konkursach sprawnościowych, a inni krajoznawczych, a jeszcze inni po prostu tańczyli. Zloty do parków krajobrazowych corocznie organizowane przez naszego Prezesa Ryszarda są bardzo ciekawe i interesujące, a zaangażowanie Prezesa chyba każdy docenia. Zawsze zaprasza oryginalnych i ciekawych przewodników i opracowuje interesujące trasy. Zaproszeni przewodnicy razem z nami pokonywali trasy na rowerze i interesująco opowiadali o tamtejszym terenie. Cały program zlotu był ciekawy i warto było w nim uczestniczyć. Bardzo dziękuję Prezesowi i z niecierpliwością czekam na Nadwarciański Park Krajobrazowy. Zapraszamy do galerii.

©ZB

Ogólnopolski Zlot Przodowników Turystyki Kolarskiej w Świdnicy 10 - 18.06.2017

57 Ogólnopolski Zlot Przodowników Turystyki Kolarskiej PTTK odbył się w Świdnicy w d.10-18 czerwca 2017r. Wzięło w nim udział 577 uczestników, a wśród nich 10 osób z Sigmy. Uczestnicy mieszkali w 4 różnych obiektach zaproponowanych przez organizatorów tj. hotelu, schroniskach i na campingu. Na każdy dzień przewidziano 2 wycieczki rowerowe. Jedną krótszą około 50 km oraz drugą dłuższą 100 km. Były następujące trasy: spacerowa, ślężańska, techniki, zamki i pałace, widokowa, militarna oraz śladami krzyży pokutnych. Ponad to można było pojechać na 4 wycieczki autokarowe i zwiedzić Dolny Śląsk. Zlot zorganizowało Świdnickie Koło PTTK "Koło Ślęża". Wszystkie trasy były prowadzone przez przodowników tego koła. Bardzo interesującym turystycznym i religijnym punktem programu była rowerowa procesja zorganizowana w Boże Ciało. Pojechaliśmy do 4 kościołów (ołtarzy), a trasa liczyła 36 km. Cały zlot został przygotowany wzorowo, a organizatorzy wykorzystali wszystkie atuty swojego pięknego miasta tj. Kościół Pokoju, piękną Katedrę pw. śśw. Stanisława i Wacława, Rynek i inne. Obejrzeliśmy też występy uczniów miejscowej Szkoły Mistrzostwa Sportowego i tancerzy Zespołu Tańca Narodowego. Bardzo dziękujemy Komandorowi Zlotu p. Tadeuszowi Niedzielskiemu oraz Kołu Ślężan za interesujący program i wzorową, pełną poświęcenia organizację. Zapraszamy do galerii.

©ZB

Ku przestrodze

Wracałam z pracy do domu, około godziny 16.30. Wysiadłam z tramwaju na jednym z Piątkowskich przystanków "pestki". Wokół nich jest dużo dyskusji, że rowerzyści rozpędzają się na zjazdach i są zagrożeniem dla pieszych. Ja ten odcinek przeszłam bezpiecznie i schodami weszłam na poziom jezdni, wzdłuż której biegnie ścieżka pieszo - rowerowa (wspólna, bez wydzielonych pasów). Nie szłam sama - co o tej godzinie po przyjeździe tramwaju jest prawie niemożliwe. Usłyszałam dzwonek i odruchowo zatrzymałam się. Zaraz potem było uderzenie i "poleciałam" do przodu. Kilka osób zatrzymało się. Pan rowerzysta wezwał karetkę. Tłumaczył się, że zadzwonił i myślał, że pójdę dalej, a mnie ominie. Stało się inaczej. Policję też wezwano. Zanim przyjechała ja zostałam już odwieziona do szpitala. Niestety skomplikowane złamanie wymaga operacji. Od Policji dowiaduję się, że wina rowerzysty polega na braku zachowania ostrożności. Nadmierna szybkość nie jest brana pod uwagę, bo mógł tam jechać z prędkością 50 km/h, a taką na pewno nie jechał. To był kolejny dla mnie szok, ale nie byłam wstanie tego analizować. Operacja odbyła się.

W niedzielę rano odwiedza mnie w szpitalu mąż. Ale wpierw czeka w wiacie autobusowej na autobus. Gdy ten podjeżdża na przystanek wychodzi z wiaty - do krawężnika jest odległość ok. 3 - 4 m. W tym momencie w prawą rękę i nogę uderza go rowerzystka. Zatrzymała się, by spytać czy coś się stało. Oprócz siniaków innych obrażeń nie ma. Ten incydent dopełnił czary goryczy i postanowiłam napisać o nas. Ale nie o nas ofiarach tylko o nas rowerzystach, nie wyłączając siebie i męża. Wychodząc ze szpitala natknęłam się na kolejnych policjantów. Zapytałam się jak to jest z dozwoloną prędkością na ścieżkach pieszo - rowerowych. Coś takiego nie istnieje, bo nie ma obowiązku posiadania prędkościomierza, czyli nie można tego egzekwować. Naszym obowiązkiem jest zachowanie ostrożności. Tu rodzi się pytanie tylko czy aż. Wykorzystując rower jako codzienny środek lokomocji chcemy swoją trasę pokonać jak najszybciej, by dotrzeć do celu. Dojeżdżając do przystanku, do którego również zbliża się autobus przyspieszamy, by zdążyć przed wysiadającymi ludźmi, którzy prawdopodobnie zatrzymają nas lub zdecydowanie spowolnią. Ma się pecha, gdy nagle (tak jak mąż) ktoś wyjdzie z wiaty. Czy miał szansę uniknąć tego - nie bardzo, bo boczne ściany wiaty są szczelnie zasłonięte reklamami i nie widać co się dzieje. Przykładów wzajemnego utrudniania sobie życia można by mnożyć. Bo co np. robi pieszy na ścieżce pieszo-rowerowej z wydzielonymi pasami dumnie kroczący i udający rower. A jeszcze gorzej gdy idzie z psem na smyczy - pies po jednej stronie, pieszy po drugiej , a w poprzek ścieżki smycz. Kierowcy narzekający na rowerzystów i wzajemnie. Tłumaczę naszym znajomym kierowcom, że nie możemy jechać przy samym krawężniku, bo tam są największe dziury i koleiny. Kiedy na czymś takim przewrócimy się na środek jezdni nie jesteśmy wstanie uniknąć wypadku. Chyba do niektórych to dociera. Pewnie niektórzy pomyślą baba złamała rękę i robi wielki halo. To szczęście dla mnie i Pana rowerzysty, bo przy innym układzie uderzenia mogłam znaleźć się np. z głową na krawężniku. A gdyby na moim miejscu było małe dziecko, to kto wie jak by to się dla niego skończyło.

Przyszło mi na myśl, że już w przedszkolnych programach nauczania powinny pojawiać się zajęcia z zasad bezpieczeństwa i kultury poruszania się po drogach publicznych i to nie na zasadzie pojedynczej pogadanki. Są piesi, małe dzieci na rowerkach bez pedałów, rowerzyści, jeżdżący na rolkach, hulajnogach, skuterach, motorach, kierowcy i wszyscy chcemy żyć i nie tracić zdrowia tylko dlatego, że zachowanie ostrożności to zbyt duże wyzwanie. Na zakończenie - wchodzę do sklepu, znajoma ekspedientka na mój widok pyta co się stało. W skrócie opowiadam, a ona na to zza lady podnosi nogę i pokazuje dużego siniaka nad kolanem. Wychodząc z "Biedronki" uderzył ją rowerzysta, ale tym razem ten nawet się nie obejrzał. Czy można dziwić się rosnącej niechęci wobec rowerzystów?

©Rowerzystka Jola

Klubowa majówka w Bornym Sulinowie i Drawsku Pomorskim 29.04-07.05.2017

Majówka - moje osobiste wrażenia. 9 dni na rowerze. Od soboty do wtorku rano jesteśmy w Bornym Sulinowie. To mój pierwszy pobyt w tym dość szczególnym rejonie. Nie ruszone "od tamtego czasu" miejsca pobudzają wyobraźnię jak było smętnie. Potwierdzają to Ci którzy są już kolejny raz. Ale teraz już zaczyna być OK i niewątpliwie jest to ciekawe miejsce przyciągające turystów. 1 maja poszliśmy w popołudniowym "pochodzie" zakończonym festynem. Fajna sprawa, bo wszyscy którzy brali w nim udział, szczególnie pasjonaci - byli spontaniczni i dobrze się bawili. My też przez moment podpięliśmy się pod odpowiedni transparent, co widać na zdjęciach galerii. Spora grupa podczas objazdu zdecydowała przesiąść się na amfibię. Wrócili po ok. 20 minutach pełni wrażeń, a nawet ....z podartymi spodniami. Nie mogę pominąć wrzosów. Ich połacie jak okiem sięgnąć i wielka szkoda, że to nie okres ich rozkwitu. Musiałam zadowolić się zdjęciami na tablicach informacyjnych i pamiątkowym magnesem wypełnionym kwitnącymi wrzosami. Drugi etap Sigmowej majówki to Drawsko Pomorskie.

Wita nas i pilotuje do schroniska przesympatyczna Krysia. Doposażyła nam schroniskową kuchnię, bo z jedną patelnią byłaby bieda. Służyła radą co do planowanych tras. Był też placek i jabłuszka. Dokładnie 3 maja przypadła 15 rocznica utworzenia SIGMY, co też godnie uczciliśmy. Trasy wokół Drawska Pomorskiego to przede wszystkim górki i pagórki. Najliczniej spotykanymi zabytkami były kościoły, na ogół zamknięte, ale ich widok z daleka napawał optymizmem, bo dawał gwarancję postoju. A po kolejnych podjazdach ja osobiście na to liczyłam. Z pogodą było różnie. Ostatnie dni urozmaiciły nam opady deszczu. Na hasło Kumki do dziś otrząsam się z błota. Ogólnie bardzo fajny wypad. Wesoło na trasach, jeszcze weselej wieczorem. Mieliśmy nawet kasyno i kto chciał mógł się dorobić... - nerwicy, że mu cyferki nie pasują. A teraz cóż do miłego zobaczenia na kolejnych wypadach.Zapraszamy do galerii.

©Jola Walkowiak

Otwarcie sezonu rowerowego w Gołuchowie 21-23.04.2017

Rozpoczęcie sezonu rowerowego KTR SIGMA tym razem odbyło się w Gołuchowie. Dla wielu z nas był to kolejny pobyt w tych okolicach, ale to nie przeszkadzało nam, by wspólnie mile spędzić ze sobą czas. Niemal tradycją stał się piątkowy poczęstunek przy grillu na dobry początek. Poprzedzony wizytą Wójta Gminy Gołuchów Pana Marka Zdunek i radnego Pana Bogumiła Jędrzejak, którzy zgodzili się na krótką prelekcję. Panowie opowiedzieli nam z dumą o rozwijającym się regionie zarówno gospodarczo (spadające bezrobocie) jak i turystycznie. Infrastruktura ścieżek rowerowych i szlaków niewątpliwie przyciąga turystów.

Sobotnia trasa wiodła poprzez kamień św. Jadwigi do Kuchar, gdzie ksiądz opowiedział nam o tamtejszej parafii. Następnie przez Macew dojechaliśmy do Jastrzębnik, zatrzymując się na chwilę nad brzegiem Prosny. Dalej czekało na nas wyzwanie - spore wzniesienie i wiatr wiejący prosto w twarz. Ale i to pokonaliśmy. Minęliśmy Jedlec i na umówioną godzinę z przewodnikiem zajechaliśmy do Gołuchowa, by zwiedzić Pałac, a następnie pospacerować po parku. Ostatnim punktem programu było Sanktuarium Maryjne w Tursku. Ksiądz nie tylko opowiedział historię Sanktuarium, ale też udzielił nam błogosławieństwa i poświęcił nasze rowery.

Szczęśliwie wszyscy powróciliśmy do "domu" - agroturystyka "U Alicji". Przy okazji dziękujemy Pani Alicji, która dwoiła się i troiła, by stworzyć nam jak najlepsze warunki. Wieczorne biesiadowanie rozpoczęliśmy od przyjęcia do Klubu koleżanki Eli. Miłym zaskoczeniem był kurier z okolicznościowym tortem z okazji jubileuszu 15-lecia SIGMY. I tak KTR SIGMA rozpoczęła kolejny sezon rowerowy i świętowanie swoich urodzin, które kto wie może będzie obchodzić cały rok. Zapraszamy do galerii.

©Jola Walkowiak

Podsumowanie rocznej działalności oraz współzawodnictwa w Klubie.

Tradycyjnie już, grudniowe zebranie poświęcone było podsumowaniu rocznej działalności Klubu. Ogłoszone zostały wyniki współzawodnictwa klubowego o miano "Najaktywniejszego turysty - kolarza" w 2016 roku. W kategorii kobiet, I miejsce zdobyła Zofia Buczak, II miejsce - Ewa Krenz, III miejsce - Jolanta Walkowiak. W kategorii mężczyzn I miejsce zdobył Adam Walkowiak II miejsce Ryszard Szulc, III miejsce Wacław Gadomski. Cała szóstka zdobyła aż 60 odznak turystycznych i krajoznawczych, ze wszystkich 70, jakie zdobył Klub w 2016 r. Zwycięzcy konkursu wyróżnieni zostali albumami.

W minionym roku zostały zorganizowane dwie imprezy ogólnopolskie: "Wiosna z Koziołkami" oraz "Rowerem przez Rogaliński Park Krajobrazowy", w których wzięło udział około 230 osób. Odbył się kolejny rajd z cyklu "Szlakiem Kościołów Drewnianych wokół Puszczy Zielonka", w której udział wzięło około 50 osób, Jesień Kolarska im. Marii Mann - około 60 osób i Rajd do Śnieżycowego Jaru także około 60 osób. W rajdzie rowerowym organizowanym już po raz piąty, dla Stowarzyszenia "Zachodni Klin Zieleni" z metą w Kiekrzu, wzięło udział około 250 osób. Przeczytaj całą relację... Zapraszamy do galerii 2016

©RR

Starsze relacje z naszych wyjazdów znajdują się w dziale Wyprawy.

KTR Sigma na Facebooku

Prowadzenie strony: Ryszard Rurka e-mail; wyślij

Liczba odwiedzin: monitoring pozycji