Wyprawy KTR Sigma trochę dalej od domu

Majówka Łeba 2010

Majówka rozpoczęła się bardzo wczesną porą, a mianowicie zbiórką o 4 30. Potem jazda przez opustoszałe miasto na pociąg. Najgorsze było, aby w tłumie podróżnych załadować rowery i sakwy. Cóż nie było źle, w perspektywie mieliśmy przesiadkę w Białogardzie. Było lepiej, bo po drodze dosiadła się do nas ekipa z Piły. Wspólnymi siłami załadowaliśmy rowery n pociąg do Słupska. Byliśmy jedynymi, którzy kończyli tam podróż PKP. Pozostali jechali do Lęborka. Prognozy pogodowe były nie za ciekawe. Miało padać. Postanowiliśmy zaryzykować i całe szczęście ;) W miarę zbliżania się do Łeby świeciło piękne słońce, nie padało... I tak było aż do poniedziałku.

Łeba okazała się bardzo piękna, jedyny minus - z naszego ośrodka na plażę było ok. 3 km. Port i wspaniałe statki często kursowały w głąb miasta i w pełne morze. Przed naszym ośrodkiem na betonowym słupie było bocianie gniazdo. Dwa bociany w nim na zmianę oczekiwały na potomstwo. Czasem klekotem zwracały na siebie uwagę. Solidne ścieżki rowerowe zachęcały do zwiedzania miasta. W chwili wolnej z miłymi Gdańszczankami w herbaciarni miałam okazję degustacji herbaty z truskawki liczi. Podana w przezroczystym imbryku niepozorna kulka pod wpływem wrzątku zamieniła się w przepiękny kwiat z małą truskawka na końcu. Ponieważ dość intensywnie spalałyśmy kalorię postanowiłyśmy zaszaleć i zamówiłyśmy jeszcze szarlotkę z lodami.

Pokoje 5 osobowe wszyscy łazienkami, wszyscy byli bardzo życzliwi i było naprawdę sympatycznie. W pokojach zawiązywały się znajomości z całej Polski. Jednak serce biło żwawiej na widok grupy z Poznanie lub okolic. Można było umówić się na wyjazd wakacyjny nie tylko w Polskę ale i za granicę.

Wieczorem podczas rozpoczęcia mieliśmy czas na wybranie tras na poszczególne dni majówki. Rozczarowało mnie bagno w okolicach Kluk, które wyeliminowało najbardziej atrakcyjną trasę. Aczkolwiek nie wystraszyło to, co poniektórych i postanowili ją pokonać. Jedna z zapalonych turystek wpadła razem z rowerem w bagno. Do bazy mieli całkiem sporą odległość, ale łaskawe słońce wysuszyło i ogrzało pechową rowerzystkę. Grupa też poratowała czym mogła. Najważniejsze, że nic się nie stało. Dojechali na "Czarne wesele" organizowany w tym czasie festyn. Zobaczyli wnętrze kaszubskich chat i skosztowali regionalnego jedzenia.

W święto pracy udaliśmy się w głąb Kaszub. Pogoda trochę nas wystraszyła. Było wietrznie i pochmurno. Jednak po godzinie wyszło słońce i można było już w krótkim rękawie jechać. Trasa prowadziła przez małe wioski, urocze kościółki, był także wiatrak i latarnia Stilo. Zeszłam wśród kosodrzewin na plażę. Na piasku można się było chwilę położyć. Może łagodnie szumiało i skrzyło się w słońcu.

Na końcu trochę pobłądziliśmy i z 52 km wyszło 63 ;). Dojechaliśmy akurat aby się wykapać wypić i kawę i iść na obiado-kolację. Potem czekał na nas zespół taneczno - wokalny oraz urocza pani Burmistrz. Ciepło nas powitała w pełni uznania dla ludzi z pasją ;). Na końcu czekała niespodzianka wędzony pstrąg oraz występ zorganizowany przez grupę Na Fali. Poprzebierani w przepiękne bajkowe stroje rozbawili nas do "łez".

Najpiękniejsze jednak okazały się "ruchome piaski" tam właśnie udaliśmy się 2 maja. Wydmy okazały się tak wysokie i strome, że niektórzy po czworakach wchodzili ;) Wysokie i rozległe wydmy robią naprawdę wrażenie. Tym bardziej, ze otoczone są bagnami. Może było łagodne i spokojne. Można było także pojechać w przepiękną i malowniczą trasę wokół jeziora Serbsko. Prowadzi tam szlak rowerowy R 10. Jest naprawdę niesamowity. Czasem zahacza o wydmy, a czasem zbacza nad jezioro.

I tak nie wiadomo kiedy minął czas naszego pobytu. Czekała nas jazda z bagażem do Gdyni. Tam mieliśmy już bezpośredni pociąg do Poznania. Wyjechaliśmy o siódmej. Było pochmurnie, ale nic nie zapowiadało deszczu, który w połowie drogi zmoczył nas doszczętnie. Wiał lodowaty wiatr, ręce grabiały na kierownicy i trzeba było się śpieszyć, wiadomo pociąg nie będzie na nas czekał. Najpierw Wejherowo i SKM do Gdyni. Rozpoczął się wyścig z czasem, gdy dojechaliśmy do Wejherowa na liczniku było 77 km i 15 min na kolejkę. Zdążyliśmy i tak minęła wspaniała majówka na Kaszubach.

©Agata